Szkoła z perspektywą!

         23.04.2012r. przeprowadziłyśmy wywiad z kierownikiem praktyk ZS nr 1 Panem Mariuszem Lachem. Oto czego udało nam się dowiedzieć…

 

Iza Borecka: Czy jest Pan zadowolony z organizacji tegorocznych Targów Edukacyjnych?

Mariusz Lach: Tak, myślę, że Targi Edukacyjne były dobrze zorganizowane i w miarę sprawnie przygotowane. Drobne problemy pojawiły się przy zakończeniu, przy demontażu stoiska, ale za rok postaram się to zmienić. Inna sprawa to to, że nie wszystkie szkoły wystawiały się na swojej przestrzeni. Jednak tę sprawę powinien zweryfikować organizator Targów.

Iza Augustyniak: Co Pan sądzi o tym, że od przyszłego roku szkolnego uczniowie będą mieli  tylko przez pierwszy rok w planie takie przedmioty jak biologia, chemia czy fizyka?

Mariusz Lach: Myślę, że jest to dobre rozwiązanie dla techników, ponieważ młody człowiek w szkole średniej jest już ukierunkowany na zdobywanie umiejętności zawodowych, a nie rozwijanie wykształcenia ogólnego. Do tej pory szczególnie klasa 3 w Technikach miała bardzo rozbudowany plan zajęć.

Iza Borecka: Od ilu lat jest Pan zawodowo związany z ZS nr 1?

Mariusz Lach: Od 11 lat.

Iza Augustyniak: Czy myślał Pan kiedyś o zmianie zawodu?

Mariusz Lach: Nie. Nigdy nie miałem takich myśli. Co prawda nie kształciłem się w kierunku nauczyciela na studiach, ale tak się moje życie ułożyło, że zostałem nauczycielem.

Iza Borecka: Czy są przewidziane plany modernizacji szkoły na ten lub następny rok szkolny?

Mariusz Lach: W planach jest modernizacja boiska szkolnego, aby stworzyć typowe boisko piłkarskie. Oczywiście na bieżąco remontujemy wszystkie sale w szkole i na warsztatach gastronomicznych.

 

Iza Augustyniak: Czy pierwsza praca jaka Pan podjął była to praca w szkole?

Mariusz Lach: Nie, to nie była praca w szkole, ale praca w biurze projektowym, a najpierw praca w firmie budowlanej mojego ojca na stażu praktycznym, na budowie. To były lata  1998-99. Dopiero od 2000r. pracuję w szkole.

Iza Borecka: Jakie studia Pan ukończył?

Mariusz Lach: Politechnika Częstochowska – Wydział Budownictwa, później Studium Pedagogiczne i  Podyplomowe Studia z Informatyki.

Iza Augustyniak: Co jest dla Pana najważniejsze w życiu?

Mariusz Lach: Myślę, że najważniejsze jest zdrowie i rodzina. To jest taki filar, na którym wszystko można oprzeć. Zaufanie do osób bliskich, wiara w te osoby i miłość.

Iza Borecka: Co Pan uwielbia, a czego nienawidzi w ludziach?

Mariusz Lach: Bardzo szanuję i cenię wśród ludzi punktualność i słowność. Nie lubię ludzi, którzy  notorycznie się spóźniają i plotek.

Iza Augustyniak: Jak Pan spędza wolny czas?

Mariusz Lach: Staram się relaksować w ruchu. Jeżeli mam możliwość to jeżdżę dużo na rowerze, szczególnie teraz zaczyna się taki sezon i możecie mnie spotkać na różnych ścieżkach rowerowych. Również 2-3 razy w roku w wakacje biorę udział w spływach kajakowych po Warcie. Jeżeli pozwala mi na to czas, to spędzam go też  przy komputerze.

Iza Borecka: Jaka jest Pana największa zaleta?

Mariusz Lach: Opanowanie do pewnego momentuJ.

Iza Augustyniak: Jak wyobraża Pan sobie siebie za 20 lat?

Mariusz Lach: To jest bardzo ciekawe pytanie. Myślę, że dalej będę pracował w szkole, ale ręki sobie za to nie dam odciąć.

 

Iza Borecka: Czy ma Pan jakieś plany na najbliższy czas?

Mariusz Lach: Dużych zmian w życiu nie przewiduję. W wakacje będzie to na pewno odpoczynek, trzeba gdzieś wyjechać. Bardzo lubię chodzić po górach oczywiście z całą rodziną.

Iza Borecka: Woli Pan spędzać wakacje w górach czy nad morzem?

Mariusz Lach: Zdecydowanie góry i gorące źródła.

Iza Augustyniak: Gdyby nie był Pan nauczycielem to jaki wybrałby Pan zawód?

Mariusz Lach: Na pewno również związany z budownictwem i raczej w wykonawstwie. Nie lubię siedzieć sam, w biurze. Moja funkcja kierownika w tej szkole również pomaga mi się realizować, bo nie siedzę tylko za biurkiem, ale muszę być w wielu miejscach jednocześnie.

Iza Borecka: Jaką książkę poleciłby Pan naszym uczniom?

Mariusz Lach: Duże wrażenie na mnie zrobiła książka pt. „Inny Świat” Grudzińskiego. Czytałem tę książkę w szkole średniej jako lekturę i podchodziłem do niej „jak pies do jeża”, ale kiedy już ją przeczytałem to naprawdę przewartościowało mi to wtedy życie.

Iza Augustyniak: Jakie jest Pana życiowe motto?

Mariusz Lach: „DUŻO CZYŃ, MAŁO MÓW”

Iza Borecka: Dziękujemy za rozmowę.

Mariusz Lach: Również dziękuję.

Reklamy

Big dyrektor

„Big” dyrektor w „big” formacie!

Niektórym z uczniów wydaje się, że dyrektor szkoły to ma klawe życie…Otóż tak nie jest. Aby to udowodnić,  niedawno przeprowadziłyśmy wywiad z „szefem” Zespołu Szkół nr 1 – Panią Elżbietą Urbańską-Golec. Przeczytajcie go dokładnie i sami wyciągnijcie wnioski.

 

Iza Borecka: Pani staż w roli dyrektora ZS nr 1 nie jest długi. Jak sobie Pani radzi z tak dużym wyzwaniem?

Elżbieta Urbańska – Golec: Pewnie bym sobie nie radziła, gdybym od 2006r. nie była wicedyrektorem. To był wstęp, ale od momentu kiedy zostałam dyrektorem w pierwszej chwili wydawało mi się, że to będzie łatwe, natomiast wcale takie łatwe nie jest. Myślę, że sobie radzę, organizacyjnie mam przede wszystkim pomoc od wicedyrektorów, administracji, to są świetni ludzie. Rzeczywiście obowiązków jest bardzo dużo, dlatego że jesteśmy bardzo dużą szkołą. Mamy tysiąc uczniów i 40 oddziałów. Wierzcie mi, co innego być dyrektorem szkoły gdzie jest stu uczniów, a co innego być dyrektorem szkoły, gdzie uczniów jest tysiąc. Czasami czuję się „big dyrektorem” ,w związku z tym czasami też czuję się „big zmęczona”, a  czasami „big zadowolona”, czyli generalnie taka „jazda bez trzymanki”.

Monika Olejnik: Czy sprawia Pani przyjemność rola dyrektora?  

Elżbieta Urbańska – Golec: Jest to praca w dużej mierze biurokratyczna, przede wszystkim bieżąca i nieustanna kontrola przepisów prawnych, kontrolowanie tego, w jaki sposób szkoła funkcjonuje, zorganizowanie pracy szkoły, codziennie podpisywanie masy dokumentów. Natomiast wystarczy, że wyjdę na korytarz, albo pójdę na lekcje i niedosyt spowodowany tym, że to jest biurokratyczne mija i dostaję to co najfajniejsze,  czyli to, że jestem dyrektorem szkoły, w której są bardzo fajni  uczniowie i świetny klimat.

Iza Borecka:  Czy odczuwa Pani brak Pani kontaktu z uczniami jako nauczyciel?

Elżbieta Urbańska – Golec: Bardzo mi go brakuje! Jest go rzeczywiście mniej i to jest problem, natomiast kiedy już idę na lekcje, to jest to taki fajny moment, kiedy mogę przez chwilę się wyłączyć i robić to co sprawia mi ogromną przyjemność. Mam jednak świadomość tego, że niestety jestem coraz bardziej dyrektorem niż nauczycielem języka polskiego.

Monika Olejnik: Woli Pani być dyrektorem czy uczyć?

Elżbieta Urbańska – Golec: To jest bardzo trudne pytanie. Tak naprawdę w przeszłości, kiedy byłam na studiach w ogóle nie chciałam być nauczycielem, absolutnie, to był ostatni zawód, który chciałam wykonywać, a złożyło się tak, że nie tylko zostałam nauczycielem, ale także dyrektorem szkoły i w tej chwili to ja „jestem” szkołą, ja tym żyję, szkoła jest częścią mnie, mojego życia i nie wyobrażam sobie innego zawodu, więc póki będę mogła to będę stara się łączyć i bronić w sobie tego polonistę-dyrektora, ale dzisiaj powiem szczerze, że jestem bardziej dyrektorem niż nauczycielem języka polskiego. W tym zawodzie najfajniejsze jest to że dłużej jest się młodym i można się codziennie uśmiechnąć.

Iza Borecka: Czy są plany modernizacji szkoły w tym lub następnym roku?

Elżbieta Urbańska – Golec: Planów jest bardzo dużo, tylko trzeba do tego podchodzić bardzo racjonalnie. W tej chwili sporo dzieje się na warsztatach gastronomicznych. Jest remont korytarza i sali konsumpcyjnej. Podczas mojej kadencji w szkole dużo rzeczy uległo zmianie. Pojawiły się szafki, a jeśli remontujemy sale to zgodnie z ideą przyjaznego środowiska uczenia się. Natomiast w perspektywie kilku lat chciałabym zapewnić uczniom komfortowe boisko wielofunkcyjne, remonty bieżące, bo szkoła jest cały czas w użytku, a poza tym brudzi się, różne rzeczy się psują i trzeba to wszystko zrobić. Jednak przede wszystkim rozwój kierunków kształcenia, to są rzeczy, które wiążą się z dość dużymi inwestycjami, bo chciałabym abyśmy byli szkołą jak najbardziej nowoczesną, abyście mieli dostęp do jak najlepszego sprzętu, do jak najlepszej jakości uczenia, do pomocy dydaktycznych. Chciałabym, aby nasza biblioteka stała się e-biblioteką.  Planów jest bardzo, bardzo dużo, natomiast te najbliższe to przede wszystkim skończenie szatni, czyli wstawienie szafek dla wszystkich uczniów i myślę że do września zakończymy te prace. Będziemy również dbali wiosną o okolice szkoły, czyli miejsca do odpoczynku. Mam tu na myśli ogródek, który być może zaprojektują nam architekci, chcę trochę więcej zieleni. I to są plany na ten rok.

Monika Olejnik:  Czy jest Pani zadowolona z organizacji tegorocznych Targów Edukacyjnych?

Elżbieta Urbańska – Golec: Tak, oczywiście że tak. Jestem bardzo zadowolona, świetne stoisko i w tym roku chyba po raz pierwszy odważyłam się na oddanie inicjatywy uczniom, bo tak naprawdę wy wymyśliliście wiele rzeczy. Te, które mogliśmy wdrożyć to wdrożyliśmy, a też nie wszystkie się udało ale „nie od razu Rzym zbudowano”. Bardzo podobało mi się stanowisko naszej szkoły, przede wszystkim dlatego, że było ono takie żywiołowe, spontaniczne. Myślę, że właśnie pokazaliście to, co jest u nas najważniejsze – fajną atmosferę i dobrze zaplanowane kierunki kształcenia. W moim odczuciu, w tym roku to kelnerzy najbardziej wizualnie nas pokazali, ale zaraz po targach, co też mi się bardzo podoba, narodziło się wiele fajnych pomysłów na przyszły rok w pionie ekonomistów, czy architektury krajobrazu.  Jestem bardzo zadowolona i myślę, że zrobiliście kawał porządnej  roboty.

Iza Borecka: Czy chciałaby Pani wprowadzić do szkoły nowe kierunki kształcenia?

Elżbieta Urbańska – Golec: W tym roku już próbowałam wprowadzić dwa nowe kierunki, ale nie było zgody organu prowadzącego, ponieważ jest mniej dzieci, mniej gimnazjalistów, a chodzi o to, żeby wszystkie szkoły się utrzymały, dlatego otwieranie nowych kierunków wiąże się z decyzjami administracyjnymi. W tym roku otwieramy taki kierunek jak technik  kelner z elementami sztuki barmańskiej oraz dwa nowe kierunki w szkole zawodowej. Są to: monter izolacji budowlanych i monter sieci i urządzeń sanitarnych, ale to są kierunki typowe dla chłopców. Natomiast myślę o turystyce wiejskiej i być może coś w kierunkach gastronomicznych.

Monika Olejnik: Od ilu lat jest Pani związana zawodowo ze szkołą?

Elżbieta Urbańska – Golec: To już 16 lat. Zaczynałam swoją karierę w Zespole Szkół Budowlanych, a potem w wyniku połączenia szkół w 2005 r., ja i grupa nauczycieli przeszliśmy do ZS nr 1.

Iza Borecka: Czy kiedy rozpoczynała Pani pracę w szkole, myślała Pani o tym, aby zostać dyrektorem?

Elżbieta Urbańska – Golec: Nie. Przyszłam do pracy do szkoły tak naprawdę na jeden rok. To było tzw. wyjście awaryjne i zależało mi tylko na tym, żeby po prostu przez rok nie umrzeć z nudów i przy okazji zarobić, ale cały czas poszukiwałam innego zajęcia.  Po tym jednym roku znalazłam pracę jako przedstawiciel handlowy. Zarabiałam jako przedstawiciel handlowy przez wakacje, ale zamykając oczy cały czas ta szkoła była w mojej głowie i zostałam w niej jeszcze na drugi rok, ale to już miał być ostatecznie drugi rok i miałam się zwolnić. I kiedy chciałam się zwolnić koleżanka, Aleksandra Wilk, która zresztą również uczy u nas w szkole powiedziała do mnie: „głupio by było gdybyś się zwolniła. Teraz  poczekaj jeszcze rok, zrobisz mianowanie i wtedy sobie spokojnie odejdziesz”. No i odeszłam (śmiech).

Monika Olejnik: Czy myślała Pani kiedyś o zmianie zawodu?

Elżbieta Urbańska – Golec: Tak, nie zamierzam być dyrektorem do końca swojego życia. Jeżeli chodzi o dyrektorowanie myślę, że w pewnym momencie, kiedy do tego dojrzeję, będę wiedziała, że chcę czegoś więcej, to zrobię to.

Iza Borecka: Jakie jest Pani motto życiowe, którym kieruje się Pani w życiu prywatnym?

Elżbieta Urbańska – Golec: Carpe diem jest mi chyba najbliższe. Chwytaj dzień, ciesz się każdym dniem. Lubię cieszyć się życiem, lubię smakować życie i staram się unikać sytuacji,  które są dla mnie nieprzyjemne, a jak się już takie zdarzają, to bardzo szybko sobie radzę z tym, żeby nie zostawać w żalu, smutku. Bardzo pomaga mi w tym muzyka.

Monika Olejnik: Jaki jest Pani największy sukces życiowy?

Elżbieta Urbańska – Golec: Mój największy sukces życiowy to mój syn Szymek. To, że się pojawił w moim życiu, choć nie wiem co z niego wyrośnieJ.

Iza Borecka: Jak wspomina Pani swoje pierwsze spotkanie ze szkołą, pierwsze lekcje, pierwszą klasę?

Byłam niezbyt grzeczną dziewczynką. Szkoła nie była moim największym zainteresowaniem. Po ukończeniu podstawówki poszłam do liceum ekonomicznego, które kompletnie mnie nie interesowało, a był to taki zupełny przypadek, ponieważ liceum, w którym się uczyłam było w mieście, które bardzo mi się podobało i dlatego do niego uczęszczałam. Nie pochodzę z Wielunia, ale z Dolnego Śląska. O dziwo, ekonomia nawet mnie wciągnęła, byłam nawet olimpijczykiem, ale w trzeciej klasie tego liceum ówczesna polonistka powiedziała do mnie: „wiesz, tak naprawdę to na ekonomię zawsze będziesz miała czas, nie masz ochoty iść na filologię polską”? I tak zostało. Poszłam na filologię polską i zostałam nauczycielem języka polskiego. Natomiast mój pierwszy kontakt ze szkołą… biłam się z chłopakami, uciekałam z lekcji, moja pierwsza ucieczka to pierwsza klasa szkoły podstawowej, dostałam później straszne lanie, nieźle… (śmiech).

Monika Olejnik:  Jakie Pani ukończyła szkoły, kursy?

Elżbieta Urbańska – Golec: Trochę tego jest. Uniwersytet Wrocławski – Wydział Filologii Polskiej,  Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Częstochowie – Zarządzanie Oświatą, Uniwersytet Warszawski – E – Learning z Psychologią. Najważniejszy dla mnie kurs to kurs trenera-szkoleń finansowany ze środków Unii Europejskiej.

Iza Borecka: Jakie jest Pani hobby?

Elżbieta Urbańska – Golec: Czytanie książek, Internet.

Monika Olejnik: W jaki sposób spędza Pani wolny czas?

Elżbieta Urbańska – Golec: Kiedy jestem bardzo zmęczona, a jest to piątek po południu, przyjeżdżam z pracy i idę spać. Uwielbiam przesypianie. I śpię tak od piątku wieczór do niedzieli po południu, mniej więcej wstając tylko po to, aby pokazać się że żyję i coś zjeść. Natomiast, kiedy jestem troszeczkę mniej zmęczona to bardzo lubię ogród. Uwielbiam jeździć ze znajomymi do dużych miast na weekendy. Bardzo lubię Warszawę, Łódź, Wrocław. Lubię jeszcze samochód, muzyka… (śmiech).

Iza Borecka: Gdzie lubi Pani spędzać wakacje?

Elżbieta Urbańska – Golec: Nad jeziorem… na Mazurach najlepiej. Odwiedziłam różne zakątki świata, ale najładniejsza jest i tak Europa, a jeśli chodzi o Polskę to jest to świetny kraj, i morze i góry, natomiast moje miejsce to Mazury.

Monika Olejnik: Bardzo dziękujemy za rozmowę.

Elżbieta Urbańska – Golec: Również dziękuję.